Sezon 25/26 - podsumowanie - wrzesień - grudzień 2025
19:52Koniec sezonu teatralnego więc przypomniałam sobie że mam bloga.
I spróbuję choć trochę opowiedzieć o tym co widziałam. A trochę tego widziałam, więc może być bardzo tl;dr. Ale BARDZO subiektywnie, bo przecież nie jestem recenzentką, ja się nie znam na teatrze, ja tylko chodzę, ja tylko wydaję własną kasę w Polsce.
I z jednej strony przecież sezon trwał sekundę, z drugiej chyba dwieście lat temu to było.
Dzielę tekst na dwie części. dziś - wrzesień - grudzień. jutro styczeń - czerwiec
1. Producenci - Teatr Muzyczny Gdynia
Była premiera.
To tyle.
Nie, nie mogę tak zostawić - bawiłam się lepiej na Producentach w Chorzowie i w Paryżu. Czy gdybym nie była w Chorzowie i w Paryżu byłabym zadowolona z tej nowej premiery w domu? Może, chociaż mam problemy duże z realizacją, bo jak mówiłam w zeszłym sezonie a propos Draculi i powiem o Czarownicach na koniec sezonu - stracono mnie zmianami scenografii. WIEM, wiem - jakoś trzeba zmienić scenografię, ale mam wrażenie że tu zapomniano, że mamy obrotówkę, ale przysięgam że może i być widać panów technicznych - szacun za pracę - ale tempo spektaklu pada przy trzecim powtórzeniu refrenu gdy kurtyna spada w co drugiej scenie.
Nie, nie mam problemu z tematyką Producentów - to się da dobrze załatwić. Ale mam problem z tym że scena która powinna być pastiszem totalnym, że powinniśmy zrozumieć następny song gdy bohaterowie mówią o tym że publika wyśmiała - powinna być śmieszna. Tu mimo kostiumów ta scena jest zbyt poważna. Siedząc na balkonie na trzeciej generalnej zmartwiałam.
Ale zespół wspaniały, nie?
2. NieZaWodny - recital Kuby Badurki, Kameralna
Za to recital kupiłam całą sobą. Jest coś w nim - czy to wykonania Kuby, czy świetne aranżacje muzyczne, czy zespół który się świetnie bawi również, czy wybór repertuaru - czy wszystko na raz i osobno - że wracałam w każdym secie. Nie jest to spektakl duży, ale liczę go, bo ma swój scenariusz, ma swój układ i to co Kuba mówi w trakcie jest w 95% to samo każdego wieczoru - ale to jest bardzo dobra rzecz. I chciałabym by każda inicjatywa była taka. I taka z jednej strony teatralna, z drugiej... szczera. Szczera w wymiarze i teatralnym i ludzkim.
3. Madagaskar - Teatr Kameralny Bydgoszcz
I nadrobiłam kolejną wersję*, po Poznaniu i Łodzi, Madagaskaru, tym razem w Bydgoszczy i bawiłam się fantastycznie, ja, kumpela i jej córka - która najbardziej targetem powinna być. Ale jest bardzo dużo mrugnięć do dorosłych, jest po prostu zgrabnie zrobiony spektakl. Fantastyczna Kasia Kłaczek jako król Julian, Katarzyna Chmara jako Skipper - i Julia Witulska urocza jako Mort - świetny Alex Filipa Łacha. Jeśli chodzi o spektakl rozrywkowy i dla dzieci i dla dorosłych- kierunek Bydgoszcz.
Wróciłam też na Chłopców z Placu Broni - ale o tym mam cały post - i nadal uważam że to jedna z najlepszych rzeczy w musicalowej Polsce. i przemawia do mnie bardzo.
*mamy problem z ilością tych samych spektakli w Polsce. rozumiem, licencja. rozumiem, prościej po kosztach. ale ile wersji kolejnych musicali polska musicalowa wytrzyma? no chyba dużo.
4. Beetlejuice - Teatr Syrena
Nie dotarłam do Chorzowa na koprodukcję, nie trafiłam Alex Rowickiej jako Lydii, ale byłam i potem wróciłam do Warszawy (kochamy spektakle o 15) na Beetlejuice. I jeśli w zeszłym sezonie miałam konfrontację z Heathers - wydawało mi się że polubię po fragmentach social mediowych - to tu jednak się okazało że jednak lubię czarny humor i jednak Beetlejuice jest sprawnie zrobiony. Doceniam pracę i talent Marcina Sosińskiego, ale wolę jednak trochę trzymającego się w ryzach i po prostu grającego szaleństwo Macieja Maciejewskiego. Wspaniała jest Julia Totoszko i uważam że wszystko co jej się zdarza, jej się należy. Tak, oglądam ludzi z SWA czy AMuza, wiele zdolnych dziewczyn kończy studia. Tak, uważam że warto im dawać szanse, wykorzystają ją do granic. Ale to jaką bestią sceniczną jest Julia, to jak i śpiewa? To jak gra? To jak partneruje? Jak czuje scenę? I też jest/kończy studia teatralne.
5. Six - Variete Kraków
Nadrobiłam z poprzedniego sezonu - i hej, byłam pewna że po zdjęciach kostiumów będę się gorzej bawić. A nagłośnienie w Krakowie jest świetne (doceniam też klimatyzację jak jest gorąco), Królowe są piekielnie utalentowane - i Dominika Kozak, i Karolina Szeptycka która weszła na rolę której nie grała wcześniej, i fantastyczna Anastazja Simińska- i nie jestem pewna czy nie wolę królewskiego krakowskiego show.
...i to nie jest ostatnie Six które widziałam w tym sezonie
6. OMG Teatr Komedii Valldal
Nadrobiłam w Wejherowie. W pierwszym akcie nie rozumiałam, stwierdziłam że ja chyba jestem za stara na spektakle Valldala, że i owszem, młodzieży może, ale ja przecież znam mity greckie, studiowałam religioznawstwo. Ale drugi od pierwszego do ostatniego momentu zostawił mnie w szoku. I zrozumiałam jak bardzo pierwszy akt był potrzebny by drugi akt wybrzmiał jak wybrzmiał. Najmocniejsza rzecz jaką widziałam. I konieczna. Nic więcej nie powiem, bo nie trzeba. Tylko bądźcie przygotowani.
7. Świątecznie - Kameralna Gdynia
Było więcej projektów na Kameralnej i Nowej, ale wiem już że nie doczytacie do tego momentu, więc skracam gdyńskie projekty (nie wszystkie subiektywnie pokochałam na tyle by o nich mówić/pisać, może powinnam wrócić) by powiedzieć tylko że w końcu doczekaliśmy się projektu naokoło Bożego Narodzenia który OD LAT powinien być w tym teatrze. Od lat. A i wzruszeń było moc, a i można było się pośmiać. I scenografia urocza, i sukienki Dam piękne, a wykonania - nieoczywiste czasami. A czasami bardziej oczywisty repertuar też i potrzebny. Fantastyczny projekt.
8. Folwark zwierzęcy - Teatr Ludowy Kraków
Wersję studencką - uwielbiałam, wracałam. Ścieżka dźwiękowa jest fantastyczna. Choreo Mateusza Pietrzaka na małą scenę Kameralnej - genialna. Ale choreo w Ludowym to wersja 2.0, a sama wersja nabrała więcej mocy, nabrała więcej znaczeń, położyła więcej akcentów, bo mogła wybrzmieć w docelowym miejscu na dłużej, bo została rozszerzona. Dla takich spektakli warto wsiąść w pociąg za duże pieniądze, jechać całą Polskę, iść na spektakl, nie móc zasnąć w hotelu (za duże pieniądze) i wrócić następnego dnia (opóźnionym). Bo jakbym nie była bym żałowała. Bo ominąłby mnie niesamowicie dobry spektakl.
9. Broadway nad Wisłą - Toruń
Zastanawiałam się przy początku czy pisać o tym koncercie przy początku, ale spektakl z lipca tego roku zaliczę już do następnego sezonu - do zoba za rok o nim, może mi się zmieni opinia, która w tej chwili nie jest w miłości, a ja nie chcę pisać że nie jestem w miłości - więc piszę o koncercie w reżyserii Jeremiasza Gzyla z jego, Asi Gorzały i Janka Traczyka partycypacją. I bardzo się cieszę, że Jeremiasz wybierał piosenki, bo oprócz bardzo typowych songów, które są evergreenami na każdym musicalowym koncercie wybrał songi które sprawiły że pisnęłam przed koncertem i się cieszyłam słysząc je na koncercie (Maybe Happy Ending - błagam, to tak prosty spektakl). I proszę o drugą część.

0 komentarze