Sezon 25/26 - podsumowanie - styczeń - czerwiec 2026
21:41Uff,
no dobrze,
przynajmniej jesteśmy w 2026 roku.
1. Mamma Mia - Łódź
Dotarłam do Łodzi i to gdy tory prawie zamroziło i gdy ślizgawki były za darmo na chodnikach (gdy jechałam do Wrocławia moja Mama złamała rękę pod sklepem)
I odkąd zobaczyłam Mamma Mia w Romie trochę zmieniło się moje podejście do tego tytułu, bo w tak zwanym międzyczasie widziałam też Mamma mia w Paryżu i wiem dlaczego tłumaczenie jest jakie jest (wymogi licencyjne, Francuzi by na pewno przetłumaczyli Dancing queen gdyby mogli, więc trochę inaczej patrzę). Ale tym samym wiem, że da się bez ekranów - i Łódź bez ekranów ma scenografię, trochę trzęsącą się ale jednak ma scenografie - i da się dobrze aktorsko zagrać - co, przyznaję i tylko subiektywnie z jeżdżenia po teatrach, nie z doświadczenia własnego, nie widziałam cały czas w Łodzi. Czy wystarczy mieć tytuł i nie pracować z aktorami aktorsko, bo sama muzyka się obroni? Okazuje się, że tak, ale może po prostu nie trafiłam na "moją"* obsadę i subiektywnie nie jestem zachwycona wyborami aktorskimi. Ale bawić się Gosia bawiłaś? No bawiłam. A Filipa Bielińskiego chcę jeść łyżeczkami. Albo kanapkami przy kamerze**. Komplementarnie z respektem.
*mam swoje obsady, oczywiście, są ludzie których kariery śledzę od studiów albo od wcześniej, albo których mam na tak zwany co dzień.
**Hersprej reference.
2. Once Toruń
No dobrze, już pisałam o Once, ale do Once wszedł bohater z drugiego punktu z pierwszej części o sezonie, więc aż się prosi - Kuba Badurka.
Offtop : niedawno (w piątek) odkryłam że Chłopaka w Once w Toruniu gra też Marek Puchowski, którego w ostatnim miesiącu widziałam dwa razy w Teatrze Wybrzeże (offtop offtopu bo nie będę pisała o dramatycznym teatrze <w Gdyni nie ma o czym, a resztę się nie znam> ale Nosferatu i Memling w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku fantastyczne).
A Kuba wszedł na rolę i delikatnie, ale szturmem wziął scenę. Trochę jest dla mnie bohaterem tego sezonu (bo i daję tylko znać że Kombinat to nadal Arcydzieło, a 7:14 to trzy godziny złotego polskiego musicalu, I DAWAĆ MI WIĘCEJ), bo w Once pięknie grali z całym zespołem i Pauliną Steklą. W moim pierwszym Once miałam Michała Grobelnego i Kaję Mianowaną, co było urocze, ale wybory aktorskie i zadziorność Pauliny (dawać mi ją więcej na sceny musicalowe jako aktorkę!!) przemówiły do mnie bardzo. Lubię tą toruńską wersję, i do Torunia lubię też wracać.
3. Koncerty Sylwestrowe - Wrocław Capitol i Rozrywka Chorzów
Mimo że dwa różne to wrzucam w kategorię (bo już przestaliście czytać, aj knoł), bo spełniły moje oczekiwania co do koncertów karnawałowych.
(Byłam też w jednym teatrze bliżej, ale może jeśli II akt bym zobaczyła bo musical, to pierwszego nie chciałabym i nawet jak będzie powtórka we wrześniu, to grzecznie podziękuję.)
Wrocław zaskoczył mnie wyjątkowo mainstreamowym repertuarem, którego nie spodziewałam się po Capitolu, ale primo: bawiłam się świetnie, a secundo: w drugim akcie poprowadzili tak narrację, że według tytułu koncertu: Przyszłość widziałam (przez chwilę) jasno, a potem zobaczyłam grafiki przygotowane przez AI.
W Chorzowie za to dostałam sto procent rozrywki w (R)ozrywce. I takiej zabawy chciałam i oczekiwałam. W tym szaleństwie i miszmaszu była metoda, był pomysł, było wykonanie(scena Alei Gwiazd nadal cudowna), był wzrusz, był atak śmiechu. Byli ukochani chłopcy Rozrywkowi czyli Sławek Banaś, Bartek Kardyś i Mateusz Sawiel. No zadowolony człowiek.
4. Majka z Kajtkiem jadą trajtkiem - Konsulat Kultury
Miałam nie pisać o około trójmiejskich inicjatywach, ale Majka z Kajtkiem to tak fantastyczny spektakl, że muszę.
Powinnam napisać osobny post, bo moje Miasto które jest w tytule mojego bloga na którym jesteście (bo nigdy nie chciało mi się zmienić nazwy na z któregoś rzędu albo w kulturze albo w musicalu, a teraz to już za późno) obchodzi setne urodziny, i kiedyś to nawet obiecałam. Ale to co się dzieje w Mieście i naokoło nie sprawia i nie sprawiło, że około 10 Lutego miałam ochotę świętować i napisać celebrujący tekst (długa historia, za długa historia), ale za to świetnym prezentem na jubileusz Miasta jest spektakl Majka z Kajtkiem... w reżyserii Agnieszki Płoszajskiej z tekstem Emila Płoszajskiego i z choreo Cyrana (dream team).
I mimo że to spektakl dla dzieci, to spektakl też dla osób będących z Gdyni i kochających Gdynię. Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet bardziej dorośli docenią - żeby nie było, dzieci będą świetnie się bawić, ale wzrusz który mnie złapał za gardło w scenie z Wendą oba razy jak byłam - nie do opisania. Nie będę pisać tekstu o urodzinach Miasta - powiem Wam tylko byście poszli na Majka z Kajtkiem jadą trajtkiem i to będzie najlepsze co zrobicie by uczcić urodziny Gdyni (i pójdźcie do Moża Kawy, Może Kawy jest super)
5. Vesper - Białystok
Ewa Łobaczewska jest utalentowana, podobnie jak Maciej Nerkowski, i fantastycznie było zobaczyć Tomasza Bacajewskiego na scenie. A, i cerkiew jest wspaniała.
6. Jesus Christ Superstar - Toruń
Tylko zaznaczę, że nadal, jak Kombinat, zmiata z planszy. Dosłownie mnie bo jak człowiek nie zje dużo przed spektaklem to może potem zrobić sztuczkę zemdlenia w Żabce. Ale Krzysztof Wojciechowski nadal boski, zespół absolutnie niesamowity. W miłości i w sekcie. I dojrzewam by zobaczyć może Rafała Szatana...? (who is she and what did you do with Margotana)
7. Rewolta - Poznań
Uwielbiam spektakle historyczne* i uwielbiam że polscy realizatorzy biorą się i eksperymentują, bo kurde, nie jesteśmy gorsi, a się da. 1989 pokazał bardzo dobrze, że się da, Poznań już zahaczył Virtuoso, ale Rewolta to spektakl tak bardzo poznański, w którym zostały świetnie wykorzystane piosenki Manaamu. Anna Lasota hipnotyzująca, Maks Pluto Prądzyński absolutnie przerażający w Smyczy - chapeau bas - i świetni razem i osobno Patryk Kośnicki i Kasia Tapek w historii która bazuje na prostym scenariuszu, ale czasami nie trzeba więcej by z brio** przedstawić wszystko na scenie. Mam jedno video z oklasków, bo nie chciałam przestać klaskać (i siedziałam na środku pierwszego rzędu, to tak głupio)
*będzie jeszcze jeden historyczny
**brio z francuskiego tłumaczy się jako polot, ale polot mi brzmi źle, stąd użycie tu brio które brzmi mi lepiej. często używam też mise en scene gdy mówię o spektaklach, bo mise en scene to nie tylko scenografia tylko całe wykorzystanie sceny, a "mise en scene" się szybciej pisze niż "wykorzystanie sceny". Tak to jest jak człowiek na musicalach francuskich się uczył musicalu...
8. Dżuma - Teatr Kameralny Bydgoszcz
Siedzę sobie z Dżumą od premiery - siedząc w teatrze próbowałam kupić bilety jak tylko weszły, dokończyłam transakcję po teatrze już - i nie mogę z nią dojść do ładu. Najbardziej zostałam chyba tym razem przytłoczona muzyką - Obijalski znowu napisał trudną, jak w Alicji, muzę, ale tu tylko na trzy instrumenty i to mnie przytłacza. I mam wrażenie że zrobiłam błąd z tym pierwszym rzędem jednak, w Kameralnym to chyba jednak dla mnie za blisko.
Żeby nie było, scenografia Mariusza Napierały fantastyczna - Oran jak żywy... i martwy, no bo dżuma. Szczury - wspaniałe. Kreacje aktorskie - świetne. Zamiana ról z męskich na damskie - trafiona w punkt, i Sara Lech, i Katarzyna Chmara, i Katarzyna Kłaczek. Piękna rola Julii Witulskiej, absolutnie fascynująca przerażająca Maria Salwińska. Nikodem Bogdański rewelacyjny, tak jak Błażej Chorobiński. Znowu bardzo fizyczna ale bardzo przemyślna choreografia Mateusza Pietrzaka.
Ale... nie pokochałam, ale chyba akceptuję myśl, że nie zawsze muszę. Doceniam, nie kocham.
9. Kelnerskie tango - Toruń
Zapomniałam że o historię zahacza też Kelnerskie tango, w końcu poruszamy się po kawiarniach toruńskich z dziewczyną która chce zostać kelnerem, a w 1901 roku to tak średnio można było spotkać kobiety kelnerki... Więc chodzimy po Thorn ze zdeterminowaną Hanką (Katarzyna Dmoch) oraz tropiącymi nieprawidłowości Helą i Aspirantem Kaparskim (uroczy oboje Julia Turczynowicz-Suszycka i Rafał Szatan) i się świetnie bawimy z kelnerami (Michał Słomka jest i śpiewa!) i parą która próbuję się zatrudnić jako rozrywka (śmietanka komedii musicalowej Katarzyna Jamróz i Michał Zacharek)
Nie myślę za dużo o Kelnerskim tangu, ale jak już pomyślę, to powiem że bawiłam się świetnie. Zastanawiałam się długo skąd mam takie skojarzenia do Excentryków, a potem koleżanka kazała mi zajrzeć do programu i spojrzeć na nazwisko reżysera (jestem naturalnie ciemną blondynką i czasami jestem bardzo mało naostrzoną kredką w piórniku). Parsknęłam kilka razy naprawdę szczerym śmiechem (tygrys Rafał Szatan = Rafał Szatan w skórzanej kurtce, mi starczy). Polecę - polecę.
10. Six - Teatr Dialogu
I mamy trzecią wersję Six w Polsce graną w tym samym czasie. Czy narzekam? Nieeeeee, to znaczy że 36 dziewczyn ma robotę w tym kraju. Six jest łatwe do realizacji jeśli ma się głosy, a tych nam nie brakuje, i to fantastyczne, że możemy ich słuchać. Na żywo kostiumy nie wyglądają źle (jestem fanką Six pandemiczną, więc odkryłam na Tiktoku brytyjską, więc te kostiumy wryły mi się w pamięć). Cały czas mamy tłumaczenie to samo, więc musimy przyjąć. Magda Gałązka, którą poznałam jeżdżąc do AMuz, fantastyczna jak reszta dziewczyn. Wrocław w końcu ma alternatywę do Capitolskiego repertuaru gdzie myślę że nigdy nie doczekamy Six. Nie jestem zła, przeciwnie. A koleżanka którą zabrałam na Six, która jak niektóre świry nie jeździ po Polsce i nie ogląda, tylko mieszka w okolicach Wrocławia przeszczęśliwa że mogła zobaczyć i wrócić do domu tego samego dnia. No i to się liczy, i apeluję o sześć Six, czyli robotę dla 72 dziewczyn, i w różnych częściach, teraz na Pomorzu.
11. Orfeusz i Eurydyka - showcase AMuz Gdańsk
Zastanawiałam się czy pisać o, bo już nie da się zobaczyć, w Trójmieście, ale kurde, jeśli w plebiscycie AMuz zgłosi OiE, to będę głosować - i na tłumaczenie Ani Nowak, i na całe to mise en scene zrobione na scenie AMuzu, i wszystkie głosy aktorskie pójdą na obie obsady które miałam szczęście zobaczyć. Bo niby showcase, niby nie oficjalnie, ale uważam, jak przy ich Jeden dzień w Szmaragdowej Stolicy, nie zobaczymy lepszych wersji musicalu którego proshot niedługo. I Martyna Fijałkowska i Emilia Fałowska zahipnotyzowały jako Eurydyka, fantastyczne były Irena Judyta Michalska i Justyna Gromadzka jako Persefona, cudne były Anna Maria Wrona i Karina Szurek jako Hermes, i już nie wyliczam, bo palce i mi odpadają, a obie obsady musiałabym wymienić całe, a Wy już dawno odpadliście. Jeśli mówię, że warto jeździć na takie nawet studenckie rzeczy, to mówię o takich realizacjach właśnie.
12. Starzyński - Syrena
Jak mówię o historycznych spektaklach dopasowanych do miast to oprócz Poznania i 1989 myślę też o Wrocławiu i Capitolu, ale i o Syrenie, gdzie była i Piplaja związana z Syreną bardzo, i jest teraz pochodzący z Wrocławia reżyser Konrad Imiela odpowiadający za jednoaktowy musical o prezydencie z Warszawy. I nie jest to laurka, nie jest bohater spiżowym pomnikiem, jest żywym człowiekiem świetnie zagranym przez Przemysława Glapińskiego, a i nawet dla niego Syrena schodzi z pomnika - fantastyczny song Syreny Julii Bielińskiej, który sprawia że nawet gdynianki bierze wzruszenie. Mimo krótkiego - jak na musicale - czasu i bez przerwy w którymś momencie zakończeń może być parę i nie chcę powiedzieć że traci tempo - i trochę niebezpiecznie zbliżać się może i do patosu, ale rozumiem i tak, więcej takich eksperymentów w polskim musicalu chcę. I takich spektakli muzycznych.
13. Cabaret - Chorzów
Jest powtórka, tak, ale na rolę Sally Bowles weszła Asia Rybka. I tak, uważam że wersja kompaktowa Cabaretu obecnie jest najlepsza w Poznaniu, wersja chorzowska jest dłuuuga i trochę przez to tempo traci (Teatr Dialogu obecnie ogłosił swoją wersję, będę trzymać kciuki), ale Asia jest świetną Sally i Sally której brakowało i która (subiektywnie) jest najlepsza. Kamil Franczak nie zawodzi jako EmCee, ta rola nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, a końcówka I aktu zmiata z planszy w każdej wersji (w Poznaniu z racji pomysłu językowego chyba jednak najbardziej). Ale w upale teatry to najlepszy pomysł, ergo fantastycznie było siedzieć w publice.
14. Dzień świstaka - Capitol
Równie fantastycznie jest na balkonie Capitolu, i jeśli chodzi o Dzień świstaka lubię nieoczywiste wybory licencyjne Capitolu - Lazarus, Świstak - ale najbardziej czekam na ich oryginalne produkcje. Albert Pyśk jako Phil jest równie grumpy jak Bill Murray, rozumiem wykorzystanie multimediów, i mise en scene (no dobrze, tu najbardziej scenografia pasuje już) jest ciekawe, i zespół Capitolu zawsze warto zobaczyć. Nie będzie w top 5, ale nie spodziewałam się tego, i to jest jakby ok*
*...cringe, Małgorzato. Jest późno, piszę ten tekst po poprzednim i wyszedł długi. ok.
15. Czarownice - Variete
Zasygnalizowałam w poprzednim wpisie, że w drugim akcie, jak w Draculi, tych samych realizatorów, zostałam lekko stracona przez Czarownice. W pierwszym akcie byłam w niemałym zachwycie, i tego się też trzymałam we wpisie na Instagramie potem, bo obsada jest fantastyczna - Gosia Chruściel niesamowita jako Tituba, wspomniana już wcześniej bohaterka tego i kolejnych sezonów Julia Totoszko, Misia Otczyk i Emilia Batko- a i tempo było dobre, song Tituby Gosi na drzewie fenomenalny. W drugim akcie miałam powtórkę z Draculi - zaczęłam zauważać i zaczęły mi przeszkadzać zmiany scenografii czyli zaciemnienia - jeśli zauważa się to, to już jest flaga innego koloru niż zielony - a końcówka sprawiła że może trochę za głośno wyszeptałam "iks de" (jestem Millenialsem. używam iks de.) ale doceniam i song Johna Proctora (u mnie fantastyczny Paweł Mielewczyk, świetny song), i całą rolę Kuby Szyperskiego (której się nie spodziewałam że aż tak będzie to wyglądało). Warto jechać chociażby dla obsady, chociażby dla nagłośnienia, i nawet nie żałuję aż tak bardzo że mój pociąg był opóźniony 4 godziny z powrotem (jeszcze mniej będę żałować jak dostanę odszkodowanie za gorącą puszkę).

0 komentarze