Lipiec. A sezon się skończył w połowie czerwca - no, w porywach do ostatniego tygodnia czerwca na przykład w Poznaniu.
Acz, wiadomo, sezon wakacyjny też w pełni, Teatr Dramatyczny w Warszawie, w Gdańsku Teatr Wybrzeże gra cały czas, ale jednak moje #tourdemuzyczne skończyło się na początku czerwca.
Prywatnie: skończyło się dość gwałtownie w Pendolino z Katowic, które miało być do Warszawy - by obejrzeć jedną z ostatnich premier sezonu, czyli Śpiewaka Jazzbandu - a jednak było do Szpitala Miejskiego w Gdyni. Mając nadzieję że w ramach Festiwalu uda się obejrzeć w sierpniu i Tata będzie zdrowy - czas na kategorie podsumowania tego co widziałam!
Aa, oczywiście, gdyński Muzyczny nie bierze udziału w tym podsumowaniu. Bo to dom, i jemu się należy osobny wpis. Robię mały wyjątek w jednej z kategorii dla jednego z musicali z Trójmiasta - bo musiałam jechać SKMką na niego, a to już jest #tourdemuzyczne
1. Najlepsza premiera:
-Blaszany bębenek - Teatr Capitol we Wrocławiu
W pierwszym tygodniu czerwca widziałam Bębenka drugi raz, i mimo że wiem, że to typowy 'kościelniaczek', który w drugim akcie lekko zwalnia tempo i robi się długi, że ma elementy typowe, które już na pamięć zna się po obejrzeniu tak z trzech musicali reżysera - jestem totalnie zakochana w Blaszanym. W muzie - płytę katuję od marca - od Cafe Woyke do samego końcowego powtarzanego Mieszkamy tu z Gdańska, choreo Eweliny Adamskiej-Porczyk wodewilowo-marionetkowe, po świetne wykreowane postaci - Agaty Kucińskiej jako Oskara, Agnieszki Oryńskiej Lesickiej czy na równi Alicji Kalinowskiej (miałam szczęście widzieć obie), wspaniałego Artura Caturiana, babkę Justynę Szafran, i tak naprawdę całego zespołu i aktorskiego/wokalnego i tanecznego. Inscenizacja - wykorzystanie całej możliwości sceny, kostiumy - absolutnie kocham.
Z całkowicie innej strony i innych powodów jest Next to normal. Trzy czwarte znajomych z Warszawy było w pierwszym secie i polecało i ja się bałam, że to nie będzie aż tak dobre. Ale przyjechałam w czerwcu - i to jest aż tak dobre. Emocjonalnie trzepie po głowie, i bierze serca i umysły widzów aż do samego końca. Znałam ten tytuł, wiedziałam jaki jest plot twist, ale i tak - przedstawienie w Syrenie sprawiło że zdecydowanie spociły mi się oczy. I okazuje się że wystarczą ludzie. Że, owszem, są wybuchy na scenie (jeden, za to jaki), ale gdy historia jest dobra, a na dodatek zagrana - Katarzyna Walczak jako Diana, główna bohaterka, to absolutna królowa. Bardzo się cieszę, że jej talent aktorski został wykorzystany w końcu. Najpierw za Alice w Rodzinie Addamsów, teraz w Syrenie w Next to normal. Trafił mi się Przemysław Glapiński jako jej mąż - coraz bardziej mnie kupuje za po prostu swoje bycie na scenie - świetna była też Karolina Gwóźdź jako córka, która musi walczyć o swoje życie w rodzinie, o siebie samą.
(i to znowu ex-aequo)
-Once, Teatr Roma Warszawa
I tu znowu, jak w Next to normal - słyszałam o tytule, znajomi polecali, ja się bałam że to będzie jak z tytułem Romy na Dużej, czyli dużo szumu i kicha. Ale jednak Once polecali ludzie, którzy mają dość podobne zdanie do mojego co do musicalu który zszedł (i Alleluja, zobaczymy na jesień jak będzie z kolejnym) - i w tym sezonie stwierdziłam, że chyba mogę zaryzykować i się wybrać. I zgadnijcie co? Znowu się okazało że wystarczą ludzie. Zespół muzyków - którzy są też aktorami- i dwójka głównych bohaterów. Wspaniałych aktorów musicalowych - Monika Rygasiewicz i Adam Krylik. I niby prosta historia, za to tak wspaniale opowiedziana, i zagrana. Ależ ci ludzie są utalentowani.
Gdzieś kiedyś na Deezerze - tak, nie mam Spotify, wolę Deezera - wpadł mi do polecanych utworów w tak zwanym Flow song z musicalu Liżę twoje serce - Piosenka żołnierza rosyjskiego w wykonaniu Artura Caturiana, z chórkiem Modesta Rucińskiego. Nie wiem dlaczego, ale zawsze zdawało mi się że z musicalami Capitolu będę się mijać, dlatego później omijałam to w repertuarze. Ale na Koncercie Dyplomowym - wcześniej jeszcze na recitalu - Piosenkę żołnierza rosyjskiego zaśpiewał Michał Słomka z Beatą Kępą. I weszło mi to do głowy, i nie chciało wyjść i kupiłam bilet, i totalnie katuję płytę. Historia Cyganki w wojennym Wrocławiu, która szuka swojego Cygana wraz z poznaną przypadkowo wrocławianką - świetne wykonanie Być jak Greta Garbo Ewy Szlempo Kruszyńskiej - i ich przygody z zupą z żyrafy... Chociaż, jeśli chodzi o zwierzęta to song Dyrektora Zoo w wykonaniu Modesta Rucińskiego kończący I akt totalnie przyprawia o ciarki. Ja mogę woleć Krzysztofa Kowalskiego jako Wiedźmina, co nie znaczy że nie doceniam Modesta w innych rolach. Modest się pojawi jeszcze..
Jesus Christ Superstar, Teatr Rampa
No musiałam wymyśleć jakąś kategorię dla Rampowego Jesusa.
No bo znowu katharsis, znowu mi serce waliło totalnie, mimo że widziałam trzy wersje tego musicalu - łódzki uświadomił mi, że chyba jestem zbyt konserwatywna, schodzący chorzowski, że jednak totalnie jestem zabetonowaną fanką Rampowej inscenizacji Kuby Wociala i Santiago Bello, żeby coś mnie odmieniło.
Wystarczy zapach kadzidła, białe adidasy Jezusa, skaczący po siedzeniach Szymon, niesamowite Biczowanie z kapiącą na legginsy 'krwią', świetny zespół taneczny, bym nie mogła się uśmiechać na tak świetnym Superstar i bym wyszła na trzęsących się nogach z sercem skołatanym z małej sali Rampy.
A propos małej sali Rampy - nie wiem jak JChS Kuby i Santiego poradzi sobie w Białymstoku, gdzie szukają teraz wykonawców Jezusa i Judasza do nowej wersji. Białystok w choooooolerę daleko - ale zawsze można jechać jednego dnia wieczorem do Warszawy i tam zobaczyć spektakl, a rano jechać do Białego stamtąd na może w końcu zwiedzanie i inny spektakl, kwestia logistyczna tylko - ale się zobaczy. Wiem jedno - w przyszłym sezonie na JChS do Rampy wrócę. Na tak z milion procent.
-Gala PPA Koniec, Teatr Polski Wrocław, reż Wojciech Kościelniak
Na wspomnienie zasługuje koncert Artystów Rampy i Ramina Karimloo - to Bring him home było po prostu niesamowite, a i owszem - ale moim wydarzeniem jest zdecydowanie Gala PPA. W końcu byłam na PPA, a koncert był po prostu oszałamiający. Od pierwszego songu, po tąpnięcie w postaci piosenek Modesta Rucińskiego, Artura Caturiana i Mai Gadzińskiej. I całe choreo Eweliny Adamskiej Porczyk. I.. oh, w Capitolu panie powiedziały mi, że DVD wychodzi zwykle pół roku po koncercie, czyli wychodzi że na początku sezonu 2019/2020 powinno być. I jeśli nie będzie go gdy przyjadę na Mocka, czyli nową premierę Capitolu, to ustawię powiadomienie na Fejsie na stronie PPA i w momencie, w którym będzie dostępne, zamówię i będę oglądać na podczepianym do komputera odtwarzaczu Sarajewo aż się zapłaczę na śmierć.
(bonus muszę wspomnieć o gdyńskim Więcej niż musical, czyli promocji książki Piotra Sobierskiego o Wojciechu Kościelniaku - wiadomo, Kościelniak fan na wieki wieków z tej strony - ale Kasia Wojasińska śpiewająca Hawajkę, czy Brokilon śpiewany przez już były IV rok...całe spotkanie w Konsulacie Kultury jest dostępne na Youtubie Gdyńskiego Centrum Kultury i jest to najlepsze video na calutkim Youtubie)
Teatr Rozrywki w Chorzowie
Oj, bo nie miałam gdzie, a okazało się pod koniec sezonu, że zrobiło się tam ciekawie w nie do końca dobrym sensie, na szczęście zaczyna wyglądać że wyszło na prostą.
Ale Katowice i Chorzów stały się domem z dala od domu. Gdzie, wiadomo, w wielu miejscach jeszcze nie byłam - NIE MOGŁAM BYĆ GDYŻ POCIĄGI PARĘ RAZY OPÓŹNIONE, na przykład 171 minut - ale już z zamkniętymi oczami wyjdę z pociągu, w Carrefourze na dworcu kupię Szkloki, pójdę do hotelu przy spodku, znam połowę kawiarni w mieście a potem dojadę do Rozrywki. Na szczęście sama nie muszę tego robić - bo mam tam Elę, Olę i najlepszą Ewę - ale wypad w tym sezonie do Chorzowa to był rytuał.Już w zeszłym sezonie udało się zobaczyć Młodego Frankensteina i korpo mjusikal czyli Jak odnieść sukces, w tym sezonie prawie cały repeartuar doszedł. Świetni, błyskotliwi i uroczy Producenci z nawiązaniami śląskimi, dobry Bulwar Zachodzącego Słońca - tytułowy song uświadomił mi, jak bardzo brak Macieja Korwina w Gdyni - do ich mającego już parę lat schodzącego JChS - gdzie nawet na balkonie spoko się ogląda Janusza Radka jako Judasza aż do lekko (lekko bardziej) zawodzącego Cabaretu i wyjątkowo dobrego Stańczyka - ciekawy to eksperyment na pewno. Właśnie, Chorzów odważał - czy dalej tak będzie, nie wiem - robić rzeczy ciekawe, nietypowe dla większości 'rozrywkowej' części musicalowej Polski, i tym samym wyróżniał się na duży plus. Co będzie dalej? Mam nadzieję, że sytuacja dyrektorska jest unormowana i na południu będzie dalsza oferta ciekawych i stojących na wysokim poziomie musica
6. Najlepszy musical dla dzieci
-Koziołek Matołek i tajemnica ratuszowej wieży, Teatr Muzyczny Poznań
Ah ah, wszyscy wiedzą jak kocham dzieci.
Dobra, Gosia, nie bądź nudna, pisz jak tam musical.
Musical z Poznania to dobra dawka i zabawy dla najmłodszych związanej z odkrywaniem własnego regionu i innych części kraju przez taniec. Koziołki Matołek wpadł sobie do Poznania do kuzynów koziołków z Wieży - a one sobie stwierdziły, że uciekną. W poszukiwanie kuzynów Matołek zabiera dwa inne symbole Poznania - Pyrę (najlepszą z gzikiem) i Rogala Marcińskiego. A że Rogal z Pyrą nie lubią się, wyprawa może być ciężka... ale że to bajka dla dzieci, to z happy endem. Ale najpierw Pyra nie da się i zaśpiewa na przykład tak
A w tak zwanym międzyczasie dzieci będą musiały poradzić sobie z zagadkami z różnych regionów (w tym zaśpiewać alfabet kaszubski, przyznaję, ja się darłam najgłośniej) i podziwiać balet poznański (gdyby nie gdyński balet, powiedziałabym że Poznań ma najzdolnieszy) w tańcach.
I właśnie tańcem stoi ten spektakl, oprócz tego uroczym kopytkowaniem Matołka (Maciek Zaruski i Łukasz Kocur równie wspaniali) i Pyrą (Asia Rybka i Dagmara Rybak z pazurami gzikowymi, obie cudne). Dzieci się nie nudzą, dorośli z Kaszub mają zabawę - nic, tylko polecać.
Gdy wstaje człowiek o 3:50 by zobaczyć musical o 9 lepiej by był on dobry.
Był. Więcej niż dobry.
Nie żałuję ani sekundy.
Znaczy, mogłam kupić na 12, ale i tak było fajnie.
I Cyran w roli mniej więcej głównej. Świetna Kasia Witkowska jako Meluzyna. I Bartłomiej Sudak będący Kaczką Dziwaczką. I przemądre przesłanie. Może to wczesne wstawanie, może to tusz o 9 rano w oku, ale wzruszyłam się porządnie. I przewielkie mrugnięcie do dorosłych. Agnieszka Płoszajka umie w bajki dla dzieci.
6. Najlepszy musical dla młodzieży
Hejt school musical - Teatr Komedii Valldal
No i musiał się znaleźć Valldal tutaj, teatr z Gdyni, ale wystawiający w NOT-ie w Gdańsku, ja za nimi pojechałam też do Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie, więc się zdecydowanie liczy jako #tourdemuzyczne
A muszę o Hejt schoolu znowu opowiedzieć, bo to jeden z najwartościowszych spektakli które w życiu widziałam. Cały wpis o nich popełniłam, ale za każdym razem odkrywam coś innego, za każdym razem oczy się pocą przy songu rodziców, tupię nóżką przy prawie wszystkich numerach - dzięki Bogu i produkcji za płytę, można tupać częściej niż tylko w teatrze - i podziwiam Julię Totoszko - na Polę Król może w przyszłym sezonie uda mi się trafić - no i uwielbiam paprotki i paluszki na Radzie Pedagogicznej. Jeśli macie się na coś wybrać do Trójmiasta w przyszłym sezonie, to nie musi być to nawet Muzyczny - chociaż wpadajcie na Krakowiaków, Krakowiaki są super, a nie chcę żeby zeszli z afisza - ale wpadnijcie na Valldala. Na Hejta.
7. Najlepsze choreo
-Twist and shout, Santiago Bello.
Autorski musical Santiego nie jest perfekcyjny pod względem scenariuszowym, ale jest za to wspaniały pod względem tego, do czego Santi jest stworzony i za co wszyscy go uwielbiają - choreografią. Scenę konkursu tańca mam do dziś w głowie, a spektakl oglądałam 4 października. Ta energia, te ruchy - to mógł tylko on wymyślić.
-Ewelina Adamska Porczyk za całokształt.
Podziwiam już od Chłopów. Na premierze Opery za trzy grosze w Łodzi byłam tak zestresowana, że stała 3 metry ode mnie, że nie mogłam się przemóc by do niej podejść. To co ona zrobiła w tym sezonie, to jakiś kosmos. Addamsy, Krakowiaki - scena przed zgaśnięciem świateł, absolutnie uwielbiam! - Blaszany Bębenek, niewidziany przeze mnie Śpiewak czy Zemsta nietoperza- no i Gala PPA. Śmierć się czai tuż za rogiem, Wyciskacze czy Cafe Woyke - chapeau bas i zmiatam podłogę.
8. Najlepsze aktorstwo
Dagmara Rybak - Wednesday, Rodzina Addamsów, Poznań.
Prosto byłoby mi napisać o Agacie Kucińskiej jako Oskarze z Blaszanego - gdy nie widzi się aktorki, widzi się rozkapryszonego bachora Oskara - czy Katarzynie Walczak - która kradnie 5 minut jako Alice w Syrenie w Addamsach czy niesamowitej Dianie - ale o nich już tutaj było. Dlatego tu idzie dla Dagmary jako Wednesday - która ma szaleństwo w W całkiem nową stronę, lekkie usztywnienie w ruchach tak charakterystyczne dla mrocznej dziewczyny, która gestami, czy minami potrafi oddać całą głębie postaci. Nie mogę się doczekać Dagmary jako Pippina w Pippinie. Izy Pawletko zresztą też nie!
Justyna Szafran -Mistrz i Małgorzata/Liżę twoje serce/Blaszany bębenek
Wiedziałam że Justyna Szafran jest fenomenem, dopóki nie zobaczyłam Mistrza. Przepadłam. Jako Babka Anna dopiero za drugim razem w Blaszanym do mnie trafiła, ale doskonale wiem dlaczego wszyscy mówią o niej. A Miasteczko cud w jej wykonaniu - Sandra Brucheiser zaśpiewała na recitalu w Klapsie, wersja Justyna Szafran na Deezerach/Spotify - zapętlam od czasu do czasu na cały dzień.
Mateusz Deskiewicz - Halo Szpicbródka
Oj, oj, już tam że Mateusz gra u nas. Pewnie, Adam Krylik zasługuje na wspomnienie. Przemysław Glapiński też. Artur Caturian to już w ogóle.
Ale to Mateusz kradnie całe przedstawienie w Halo Szpicbródce, tylko dlatego że on nie grał gdy mi pasowało do tej pory nie wybrałam się na Operę za trzy grosze do Variete w Krakowie - w tym sezonie na tysiącmilionów procent na pewno - wpadnę - i Mateusz zdecydowanie może wyskakiwać z lodówki. W tym sezonie - może tej bliższej lodówki, w Hairsprayu podobno (obsady oficjalnej ni widu, ni słychu, jak biletów na premierę!) będzie.
-If you want me - Once
Niesamowity klimat, niesamowita gra świateł, świetne dziewczyny z zespołu, wspaniały śpiew Moniki Rygasiewicz, i ten Facet Adama Krylika na górze stojący. Ciarki od głowy to czubków palców u stóp
-Wyciskacze - Blaszany Bębenek
I nagle człowiek ma flashback do najlepszych scen ze Złego, i człowiek tęskni mocno i człowiek wszystko by oddał by chociaż jeszcze raz na scenie zobaczyć.
10.Poza-musicalowy spektakl w ramach #tourdemuzyczne
Kogut w Rosole, Teatr Polski w Szczecinie
Gdy przeglądałam kiedyś repertuar Rozrywki w Chorzowie natrafiłam na Koguta. Było to gdy jeszcze nie było u nas Gorączki, o Filipie wiedziałam że kończył SWA w 2009 i coś tam z koncertu dyplomowego widziałam, na Insta miał nick 5thek i nie propagował jeszcze lowizmu, ale uwielbiałam jego Story.
A potem Filip pojawił się w Gorączce i zapragnęłam go zobaczyć gdzieś indziej. W tak zwanym międzyczasie Kogut zniknął z repertuaru w Chorzowie - gdzie mi było bliżej niż do Szczecina - ale kiedyś się zdarzyło, że z Filipem zamieniliśmy parę słów, i któregoś dnia o 5:30 rano w SKM kupiłam bilety do Szczecina na Koguta.
I pojechałam. Milion lat w TLK, ale dotarłam nad 'Morze Szczecińskie', gdzie było z 15 stopni więcej niż w tamtym czasie w Gdyni, pozachwycałam się Jeziorkiem Szmaragdowym i wpadłam do Teatru.
I zrozumiałam wtedy dlaczego robię to co robię. Dlaczego tyle jeżdżę. Że praktycznie nie mam z tego nic.
Ale mam emocje i wspomnienia. I poczucie dobrze spędzonego czasu.
Przy Kogucie oderwałam się totalnie od rzeczywistości. Pierwszy akt i owszem, trochę przesiedziałam nie do końca pewna, bo i Filip, dla którego w sumie przyjechałam, pojawia się pod koniec tego aktu. No ale też w spektaklu grał reżyser mojego ulubionego gdyńskiego Maydaya, więc tak źle nie było. Ale końcówka pierwszego - gdy Mustafa, bohater grany przez Filipa, pojawia się w białym garniaku, jak w Gorączce, - i cały drugi akt to rozrywka w czystej postaci, i można się śmiać, powachlować się i wybawić jak szalona.
Trasa Garou po Polsce
Oryginalny Quasimodo, od którego wszystko tak naprawdę się zaczęło, wpadł do Polski, ja byłam na koncertach w Zabrzu i w Warszawie, i dobrze było potracić głos, poszaleć pod sceną, i śpiewać Belle po francusku (a w myślach po polsku). Gdyby nie on, nie kochałabym Notra. Kto wie, czy w ogóle bym się zainteresowała musicalami/Muzycznym. Nie byłoby mojego Notrowego szaleństwa, to na pewno. Także, Gar, wisisz mi kasę za wszystkie bilety wydane na polskiego Notra. ;)
Toruk, Cirque du Soleil w Krakowie
Trochę musicalu tam było, bo i muzyka, i akrobacje. Za Cirque pojadę jak za musicalami - ba, za CdS jeździłam po Polsce zanim jeździłam po teatrach muzycznych - więc gdziekolwiek tylko będą, to ja też tam będę. To był mimo wszystko - i pod względem akrobacji i muzyki - najgorszy show jaki widziałam - na żywo widziałam 9 produkcji, więc...- ale i tak - imponujące widowisko to było, i ciesze się że byłam na Kazimierzu w Krakowie. Uwielbiam to smog(k)owe miasto.
Bonus dla tych co dotrwali
Paryskie szaleństwo czyli Chicago w Mogadorze, Notre Dame w Palais des Congres i Les Comediens w Theatre de la Huchette
Chicago paryskie zachwyciło mnie świetną Roxie Hart, Notre Dame utwierdziło w przekonaniu że Daniel Lavoie potrafi mnie totalnie zaskoczyć swoim Frollo, ale że Esmeraldę i Clopina to my mamy najlepszych (Maja i Krzysiek, jakby ktoś jeszcze... kogo ja oszukuję, wszyscy wiedzą. ) a Les Comediens że co tam mała scena, gdy ma się wspaniałych, piekielnie zdolnych aktorów i świetne libretto. I że cieszę się, że byłam w Katedrze jeszcze przed pożarem. Że wiem, że jeszcze się zobaczymy, ale cieszę się że nie odpuściłam poniedziałkowej wizyty żeby zobaczyć szopkę i witraże i mój dom. I moje serce się złamało, bo to nie tylko budynek, to 'moja' dzielnica, mój prawie pierwszy widok po wyjściu z hotelu, to Notre Dame.
Acz, wiadomo, sezon wakacyjny też w pełni, Teatr Dramatyczny w Warszawie, w Gdańsku Teatr Wybrzeże gra cały czas, ale jednak moje #tourdemuzyczne skończyło się na początku czerwca.
Prywatnie: skończyło się dość gwałtownie w Pendolino z Katowic, które miało być do Warszawy - by obejrzeć jedną z ostatnich premier sezonu, czyli Śpiewaka Jazzbandu - a jednak było do Szpitala Miejskiego w Gdyni. Mając nadzieję że w ramach Festiwalu uda się obejrzeć w sierpniu i Tata będzie zdrowy - czas na kategorie podsumowania tego co widziałam!
Aa, oczywiście, gdyński Muzyczny nie bierze udziału w tym podsumowaniu. Bo to dom, i jemu się należy osobny wpis. Robię mały wyjątek w jednej z kategorii dla jednego z musicali z Trójmiasta - bo musiałam jechać SKMką na niego, a to już jest #tourdemuzyczne
1. Najlepsza premiera:
-Blaszany bębenek - Teatr Capitol we Wrocławiu
W pierwszym tygodniu czerwca widziałam Bębenka drugi raz, i mimo że wiem, że to typowy 'kościelniaczek', który w drugim akcie lekko zwalnia tempo i robi się długi, że ma elementy typowe, które już na pamięć zna się po obejrzeniu tak z trzech musicali reżysera - jestem totalnie zakochana w Blaszanym. W muzie - płytę katuję od marca - od Cafe Woyke do samego końcowego powtarzanego Mieszkamy tu z Gdańska, choreo Eweliny Adamskiej-Porczyk wodewilowo-marionetkowe, po świetne wykreowane postaci - Agaty Kucińskiej jako Oskara, Agnieszki Oryńskiej Lesickiej czy na równi Alicji Kalinowskiej (miałam szczęście widzieć obie), wspaniałego Artura Caturiana, babkę Justynę Szafran, i tak naprawdę całego zespołu i aktorskiego/wokalnego i tanecznego. Inscenizacja - wykorzystanie całej możliwości sceny, kostiumy - absolutnie kocham.
-Next to normal - Teatr Syrena Warszawa
Z całkowicie innej strony i innych powodów jest Next to normal. Trzy czwarte znajomych z Warszawy było w pierwszym secie i polecało i ja się bałam, że to nie będzie aż tak dobre. Ale przyjechałam w czerwcu - i to jest aż tak dobre. Emocjonalnie trzepie po głowie, i bierze serca i umysły widzów aż do samego końca. Znałam ten tytuł, wiedziałam jaki jest plot twist, ale i tak - przedstawienie w Syrenie sprawiło że zdecydowanie spociły mi się oczy. I okazuje się że wystarczą ludzie. Że, owszem, są wybuchy na scenie (jeden, za to jaki), ale gdy historia jest dobra, a na dodatek zagrana - Katarzyna Walczak jako Diana, główna bohaterka, to absolutna królowa. Bardzo się cieszę, że jej talent aktorski został wykorzystany w końcu. Najpierw za Alice w Rodzinie Addamsów, teraz w Syrenie w Next to normal. Trafił mi się Przemysław Glapiński jako jej mąż - coraz bardziej mnie kupuje za po prostu swoje bycie na scenie - świetna była też Karolina Gwóźdź jako córka, która musi walczyć o swoje życie w rodzinie, o siebie samą.
2. Najlepsza nie-premiera na której byłam
(i to znowu ex-aequo)
-Once, Teatr Roma Warszawa
I tu znowu, jak w Next to normal - słyszałam o tytule, znajomi polecali, ja się bałam że to będzie jak z tytułem Romy na Dużej, czyli dużo szumu i kicha. Ale jednak Once polecali ludzie, którzy mają dość podobne zdanie do mojego co do musicalu który zszedł (i Alleluja, zobaczymy na jesień jak będzie z kolejnym) - i w tym sezonie stwierdziłam, że chyba mogę zaryzykować i się wybrać. I zgadnijcie co? Znowu się okazało że wystarczą ludzie. Zespół muzyków - którzy są też aktorami- i dwójka głównych bohaterów. Wspaniałych aktorów musicalowych - Monika Rygasiewicz i Adam Krylik. I niby prosta historia, za to tak wspaniale opowiedziana, i zagrana. Ależ ci ludzie są utalentowani.
-Liżę twoje serce, Capitol Wrocław
Gdzieś kiedyś na Deezerze - tak, nie mam Spotify, wolę Deezera - wpadł mi do polecanych utworów w tak zwanym Flow song z musicalu Liżę twoje serce - Piosenka żołnierza rosyjskiego w wykonaniu Artura Caturiana, z chórkiem Modesta Rucińskiego. Nie wiem dlaczego, ale zawsze zdawało mi się że z musicalami Capitolu będę się mijać, dlatego później omijałam to w repertuarze. Ale na Koncercie Dyplomowym - wcześniej jeszcze na recitalu - Piosenkę żołnierza rosyjskiego zaśpiewał Michał Słomka z Beatą Kępą. I weszło mi to do głowy, i nie chciało wyjść i kupiłam bilet, i totalnie katuję płytę. Historia Cyganki w wojennym Wrocławiu, która szuka swojego Cygana wraz z poznaną przypadkowo wrocławianką - świetne wykonanie Być jak Greta Garbo Ewy Szlempo Kruszyńskiej - i ich przygody z zupą z żyrafy... Chociaż, jeśli chodzi o zwierzęta to song Dyrektora Zoo w wykonaniu Modesta Rucińskiego kończący I akt totalnie przyprawia o ciarki. Ja mogę woleć Krzysztofa Kowalskiego jako Wiedźmina, co nie znaczy że nie doceniam Modesta w innych rolach. Modest się pojawi jeszcze..
3. Najlepszy musical widziany już któryś-raz-z-rzedu
Jesus Christ Superstar, Teatr Rampa
No musiałam wymyśleć jakąś kategorię dla Rampowego Jesusa.
No bo znowu katharsis, znowu mi serce waliło totalnie, mimo że widziałam trzy wersje tego musicalu - łódzki uświadomił mi, że chyba jestem zbyt konserwatywna, schodzący chorzowski, że jednak totalnie jestem zabetonowaną fanką Rampowej inscenizacji Kuby Wociala i Santiago Bello, żeby coś mnie odmieniło.
Wystarczy zapach kadzidła, białe adidasy Jezusa, skaczący po siedzeniach Szymon, niesamowite Biczowanie z kapiącą na legginsy 'krwią', świetny zespół taneczny, bym nie mogła się uśmiechać na tak świetnym Superstar i bym wyszła na trzęsących się nogach z sercem skołatanym z małej sali Rampy.
A propos małej sali Rampy - nie wiem jak JChS Kuby i Santiego poradzi sobie w Białymstoku, gdzie szukają teraz wykonawców Jezusa i Judasza do nowej wersji. Białystok w choooooolerę daleko - ale zawsze można jechać jednego dnia wieczorem do Warszawy i tam zobaczyć spektakl, a rano jechać do Białego stamtąd na może w końcu zwiedzanie i inny spektakl, kwestia logistyczna tylko - ale się zobaczy. Wiem jedno - w przyszłym sezonie na JChS do Rampy wrócę. Na tak z milion procent.
4. Wydarzenie jednorazowe musicalowe
-Gala PPA Koniec, Teatr Polski Wrocław, reż Wojciech Kościelniak
Na wspomnienie zasługuje koncert Artystów Rampy i Ramina Karimloo - to Bring him home było po prostu niesamowite, a i owszem - ale moim wydarzeniem jest zdecydowanie Gala PPA. W końcu byłam na PPA, a koncert był po prostu oszałamiający. Od pierwszego songu, po tąpnięcie w postaci piosenek Modesta Rucińskiego, Artura Caturiana i Mai Gadzińskiej. I całe choreo Eweliny Adamskiej Porczyk. I.. oh, w Capitolu panie powiedziały mi, że DVD wychodzi zwykle pół roku po koncercie, czyli wychodzi że na początku sezonu 2019/2020 powinno być. I jeśli nie będzie go gdy przyjadę na Mocka, czyli nową premierę Capitolu, to ustawię powiadomienie na Fejsie na stronie PPA i w momencie, w którym będzie dostępne, zamówię i będę oglądać na podczepianym do komputera odtwarzaczu Sarajewo aż się zapłaczę na śmierć.
(bonus muszę wspomnieć o gdyńskim Więcej niż musical, czyli promocji książki Piotra Sobierskiego o Wojciechu Kościelniaku - wiadomo, Kościelniak fan na wieki wieków z tej strony - ale Kasia Wojasińska śpiewająca Hawajkę, czy Brokilon śpiewany przez już były IV rok...całe spotkanie w Konsulacie Kultury jest dostępne na Youtubie Gdyńskiego Centrum Kultury i jest to najlepsze video na calutkim Youtubie)
5. Miejsce musicalowe tego roku z-wielu-różnych-powodów
Teatr Rozrywki w Chorzowie
Oj, bo nie miałam gdzie, a okazało się pod koniec sezonu, że zrobiło się tam ciekawie w nie do końca dobrym sensie, na szczęście zaczyna wyglądać że wyszło na prostą.
Ale Katowice i Chorzów stały się domem z dala od domu. Gdzie, wiadomo, w wielu miejscach jeszcze nie byłam - NIE MOGŁAM BYĆ GDYŻ POCIĄGI PARĘ RAZY OPÓŹNIONE, na przykład 171 minut - ale już z zamkniętymi oczami wyjdę z pociągu, w Carrefourze na dworcu kupię Szkloki, pójdę do hotelu przy spodku, znam połowę kawiarni w mieście a potem dojadę do Rozrywki. Na szczęście sama nie muszę tego robić - bo mam tam Elę, Olę i najlepszą Ewę - ale wypad w tym sezonie do Chorzowa to był rytuał.Już w zeszłym sezonie udało się zobaczyć Młodego Frankensteina i korpo mjusikal czyli Jak odnieść sukces, w tym sezonie prawie cały repeartuar doszedł. Świetni, błyskotliwi i uroczy Producenci z nawiązaniami śląskimi, dobry Bulwar Zachodzącego Słońca - tytułowy song uświadomił mi, jak bardzo brak Macieja Korwina w Gdyni - do ich mającego już parę lat schodzącego JChS - gdzie nawet na balkonie spoko się ogląda Janusza Radka jako Judasza aż do lekko (lekko bardziej) zawodzącego Cabaretu i wyjątkowo dobrego Stańczyka - ciekawy to eksperyment na pewno. Właśnie, Chorzów odważał - czy dalej tak będzie, nie wiem - robić rzeczy ciekawe, nietypowe dla większości 'rozrywkowej' części musicalowej Polski, i tym samym wyróżniał się na duży plus. Co będzie dalej? Mam nadzieję, że sytuacja dyrektorska jest unormowana i na południu będzie dalsza oferta ciekawych i stojących na wysokim poziomie musica
li.
6. Najlepszy musical dla dzieci
-Koziołek Matołek i tajemnica ratuszowej wieży, Teatr Muzyczny Poznań
Ah ah, wszyscy wiedzą jak kocham dzieci.
Dobra, Gosia, nie bądź nudna, pisz jak tam musical.
Musical z Poznania to dobra dawka i zabawy dla najmłodszych związanej z odkrywaniem własnego regionu i innych części kraju przez taniec. Koziołki Matołek wpadł sobie do Poznania do kuzynów koziołków z Wieży - a one sobie stwierdziły, że uciekną. W poszukiwanie kuzynów Matołek zabiera dwa inne symbole Poznania - Pyrę (najlepszą z gzikiem) i Rogala Marcińskiego. A że Rogal z Pyrą nie lubią się, wyprawa może być ciężka... ale że to bajka dla dzieci, to z happy endem. Ale najpierw Pyra nie da się i zaśpiewa na przykład tak
A w tak zwanym międzyczasie dzieci będą musiały poradzić sobie z zagadkami z różnych regionów (w tym zaśpiewać alfabet kaszubski, przyznaję, ja się darłam najgłośniej) i podziwiać balet poznański (gdyby nie gdyński balet, powiedziałabym że Poznań ma najzdolnieszy) w tańcach.
I właśnie tańcem stoi ten spektakl, oprócz tego uroczym kopytkowaniem Matołka (Maciek Zaruski i Łukasz Kocur równie wspaniali) i Pyrą (Asia Rybka i Dagmara Rybak z pazurami gzikowymi, obie cudne). Dzieci się nie nudzą, dorośli z Kaszub mają zabawę - nic, tylko polecać.
-Pan Kleks Powrót - Teatr Muzyczny Toruń
Gdy wstaje człowiek o 3:50 by zobaczyć musical o 9 lepiej by był on dobry.
Był. Więcej niż dobry.
Nie żałuję ani sekundy.
Znaczy, mogłam kupić na 12, ale i tak było fajnie.
I Cyran w roli mniej więcej głównej. Świetna Kasia Witkowska jako Meluzyna. I Bartłomiej Sudak będący Kaczką Dziwaczką. I przemądre przesłanie. Może to wczesne wstawanie, może to tusz o 9 rano w oku, ale wzruszyłam się porządnie. I przewielkie mrugnięcie do dorosłych. Agnieszka Płoszajka umie w bajki dla dzieci.
6. Najlepszy musical dla młodzieży
Hejt school musical - Teatr Komedii Valldal
No i musiał się znaleźć Valldal tutaj, teatr z Gdyni, ale wystawiający w NOT-ie w Gdańsku, ja za nimi pojechałam też do Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie, więc się zdecydowanie liczy jako #tourdemuzyczne
A muszę o Hejt schoolu znowu opowiedzieć, bo to jeden z najwartościowszych spektakli które w życiu widziałam. Cały wpis o nich popełniłam, ale za każdym razem odkrywam coś innego, za każdym razem oczy się pocą przy songu rodziców, tupię nóżką przy prawie wszystkich numerach - dzięki Bogu i produkcji za płytę, można tupać częściej niż tylko w teatrze - i podziwiam Julię Totoszko - na Polę Król może w przyszłym sezonie uda mi się trafić - no i uwielbiam paprotki i paluszki na Radzie Pedagogicznej. Jeśli macie się na coś wybrać do Trójmiasta w przyszłym sezonie, to nie musi być to nawet Muzyczny - chociaż wpadajcie na Krakowiaków, Krakowiaki są super, a nie chcę żeby zeszli z afisza - ale wpadnijcie na Valldala. Na Hejta.
7. Najlepsze choreo
-Twist and shout, Santiago Bello.
Autorski musical Santiego nie jest perfekcyjny pod względem scenariuszowym, ale jest za to wspaniały pod względem tego, do czego Santi jest stworzony i za co wszyscy go uwielbiają - choreografią. Scenę konkursu tańca mam do dziś w głowie, a spektakl oglądałam 4 października. Ta energia, te ruchy - to mógł tylko on wymyślić.
-Ewelina Adamska Porczyk za całokształt.
Podziwiam już od Chłopów. Na premierze Opery za trzy grosze w Łodzi byłam tak zestresowana, że stała 3 metry ode mnie, że nie mogłam się przemóc by do niej podejść. To co ona zrobiła w tym sezonie, to jakiś kosmos. Addamsy, Krakowiaki - scena przed zgaśnięciem świateł, absolutnie uwielbiam! - Blaszany Bębenek, niewidziany przeze mnie Śpiewak czy Zemsta nietoperza- no i Gala PPA. Śmierć się czai tuż za rogiem, Wyciskacze czy Cafe Woyke - chapeau bas i zmiatam podłogę.
8. Najlepsze aktorstwo
Dagmara Rybak - Wednesday, Rodzina Addamsów, Poznań.
Prosto byłoby mi napisać o Agacie Kucińskiej jako Oskarze z Blaszanego - gdy nie widzi się aktorki, widzi się rozkapryszonego bachora Oskara - czy Katarzynie Walczak - która kradnie 5 minut jako Alice w Syrenie w Addamsach czy niesamowitej Dianie - ale o nich już tutaj było. Dlatego tu idzie dla Dagmary jako Wednesday - która ma szaleństwo w W całkiem nową stronę, lekkie usztywnienie w ruchach tak charakterystyczne dla mrocznej dziewczyny, która gestami, czy minami potrafi oddać całą głębie postaci. Nie mogę się doczekać Dagmary jako Pippina w Pippinie. Izy Pawletko zresztą też nie!
Justyna Szafran -Mistrz i Małgorzata/Liżę twoje serce/Blaszany bębenek
Wiedziałam że Justyna Szafran jest fenomenem, dopóki nie zobaczyłam Mistrza. Przepadłam. Jako Babka Anna dopiero za drugim razem w Blaszanym do mnie trafiła, ale doskonale wiem dlaczego wszyscy mówią o niej. A Miasteczko cud w jej wykonaniu - Sandra Brucheiser zaśpiewała na recitalu w Klapsie, wersja Justyna Szafran na Deezerach/Spotify - zapętlam od czasu do czasu na cały dzień.
Mateusz Deskiewicz - Halo Szpicbródka
Oj, oj, już tam że Mateusz gra u nas. Pewnie, Adam Krylik zasługuje na wspomnienie. Przemysław Glapiński też. Artur Caturian to już w ogóle.
Ale to Mateusz kradnie całe przedstawienie w Halo Szpicbródce, tylko dlatego że on nie grał gdy mi pasowało do tej pory nie wybrałam się na Operę za trzy grosze do Variete w Krakowie - w tym sezonie na tysiącmilionów procent na pewno - wpadnę - i Mateusz zdecydowanie może wyskakiwać z lodówki. W tym sezonie - może tej bliższej lodówki, w Hairsprayu podobno (obsady oficjalnej ni widu, ni słychu, jak biletów na premierę!) będzie.
9. Najlepsza scena
-If you want me - Once
Niesamowity klimat, niesamowita gra świateł, świetne dziewczyny z zespołu, wspaniały śpiew Moniki Rygasiewicz, i ten Facet Adama Krylika na górze stojący. Ciarki od głowy to czubków palców u stóp
-Wyciskacze - Blaszany Bębenek
I nagle człowiek ma flashback do najlepszych scen ze Złego, i człowiek tęskni mocno i człowiek wszystko by oddał by chociaż jeszcze raz na scenie zobaczyć.
10.Poza-musicalowy spektakl w ramach #tourdemuzyczne
Kogut w Rosole, Teatr Polski w Szczecinie
Gdy przeglądałam kiedyś repertuar Rozrywki w Chorzowie natrafiłam na Koguta. Było to gdy jeszcze nie było u nas Gorączki, o Filipie wiedziałam że kończył SWA w 2009 i coś tam z koncertu dyplomowego widziałam, na Insta miał nick 5thek i nie propagował jeszcze lowizmu, ale uwielbiałam jego Story.
A potem Filip pojawił się w Gorączce i zapragnęłam go zobaczyć gdzieś indziej. W tak zwanym międzyczasie Kogut zniknął z repertuaru w Chorzowie - gdzie mi było bliżej niż do Szczecina - ale kiedyś się zdarzyło, że z Filipem zamieniliśmy parę słów, i któregoś dnia o 5:30 rano w SKM kupiłam bilety do Szczecina na Koguta.
I pojechałam. Milion lat w TLK, ale dotarłam nad 'Morze Szczecińskie', gdzie było z 15 stopni więcej niż w tamtym czasie w Gdyni, pozachwycałam się Jeziorkiem Szmaragdowym i wpadłam do Teatru.
I zrozumiałam wtedy dlaczego robię to co robię. Dlaczego tyle jeżdżę. Że praktycznie nie mam z tego nic.
Ale mam emocje i wspomnienia. I poczucie dobrze spędzonego czasu.
Przy Kogucie oderwałam się totalnie od rzeczywistości. Pierwszy akt i owszem, trochę przesiedziałam nie do końca pewna, bo i Filip, dla którego w sumie przyjechałam, pojawia się pod koniec tego aktu. No ale też w spektaklu grał reżyser mojego ulubionego gdyńskiego Maydaya, więc tak źle nie było. Ale końcówka pierwszego - gdy Mustafa, bohater grany przez Filipa, pojawia się w białym garniaku, jak w Gorączce, - i cały drugi akt to rozrywka w czystej postaci, i można się śmiać, powachlować się i wybawić jak szalona.
11. Poza-musicalowe ale-trochę-związane-z-musicalami wydarzenie roku
Trasa Garou po Polsce
Oryginalny Quasimodo, od którego wszystko tak naprawdę się zaczęło, wpadł do Polski, ja byłam na koncertach w Zabrzu i w Warszawie, i dobrze było potracić głos, poszaleć pod sceną, i śpiewać Belle po francusku (a w myślach po polsku). Gdyby nie on, nie kochałabym Notra. Kto wie, czy w ogóle bym się zainteresowała musicalami/Muzycznym. Nie byłoby mojego Notrowego szaleństwa, to na pewno. Także, Gar, wisisz mi kasę za wszystkie bilety wydane na polskiego Notra. ;)
Toruk, Cirque du Soleil w Krakowie
Trochę musicalu tam było, bo i muzyka, i akrobacje. Za Cirque pojadę jak za musicalami - ba, za CdS jeździłam po Polsce zanim jeździłam po teatrach muzycznych - więc gdziekolwiek tylko będą, to ja też tam będę. To był mimo wszystko - i pod względem akrobacji i muzyki - najgorszy show jaki widziałam - na żywo widziałam 9 produkcji, więc...- ale i tak - imponujące widowisko to było, i ciesze się że byłam na Kazimierzu w Krakowie. Uwielbiam to smog(k)owe miasto.
Bonus dla tych co dotrwali
Paryskie szaleństwo czyli Chicago w Mogadorze, Notre Dame w Palais des Congres i Les Comediens w Theatre de la Huchette
Chicago paryskie zachwyciło mnie świetną Roxie Hart, Notre Dame utwierdziło w przekonaniu że Daniel Lavoie potrafi mnie totalnie zaskoczyć swoim Frollo, ale że Esmeraldę i Clopina to my mamy najlepszych (Maja i Krzysiek, jakby ktoś jeszcze... kogo ja oszukuję, wszyscy wiedzą. ) a Les Comediens że co tam mała scena, gdy ma się wspaniałych, piekielnie zdolnych aktorów i świetne libretto. I że cieszę się, że byłam w Katedrze jeszcze przed pożarem. Że wiem, że jeszcze się zobaczymy, ale cieszę się że nie odpuściłam poniedziałkowej wizyty żeby zobaczyć szopkę i witraże i mój dom. I moje serce się złamało, bo to nie tylko budynek, to 'moja' dzielnica, mój prawie pierwszy widok po wyjściu z hotelu, to Notre Dame.
